Bajka w prawdziwym życiu: zaręczyny Melissy Dohme

Gazety i stacje telewizyjne w Stanach cieszyły się wraz z Melissą szczęśliwym zakończeniem jej tragicznej historii
Gazety i stacje telewizyjne w Stanach cieszyły się wraz z Melissą szczęśliwym zakończeniem jej tragicznej historii

I znów zaręczyny, o których mówi cały świat! Tym razem historia jest wzruszająca i pocieszająca: choć zaczyna się od prawdziwej tragedii, zakończenie ma jak z bajki!

Bohaterką tej przejmującej historii jest Melissa Dohme. Trzy lata temu została brutalnie zaatakowana przez swojego byłego chłopaka, który pod pretekstem „pożegnalnego uścisku” zadał jej 32 ciosy nożem w twarz i okolice szyi. Imię i nazwisko tego pana przemilczmy – odsiaduje obecnie dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Ale jako jedna z dwóch pierwszych osób na miejsce zdarzenia przybył Cameron Hill, strażak i ratownik medyczny. Udzielił Melissie pomocy, pomógł umieścić ją w helikopterze ratowniczym i… No cóż, jak wspominał później – rozstał się z nią w poczuciu, że jeszcze się zobaczą.

Uśmiechnięta mimo tragedii

Mimo straszliwych obrażeń Melissa przeżyła atak. Lekarze musieli czterokrotnie przywracać ją do życia, część nerwów jej twarzy została trwale uszkodzona. Ku zaskoczeniu lekarzy, po trzech tygodniach rehabilitacji opuściła szpital o własnych siłach i – jak pokazały najbliższe miesiące i lata – ani na moment nie poddała się załamaniu. Wróciła do życia, zaczęła udzielać się społecznie – wspierać działania organizacji walczących z przemocą domową, wyjechała w podróż po Europie i skończyła wymarzone studia: pielęgniarstwo.

Dziś możemy patrzeć na piękną, uśmiechniętą dziewczynę, która mimo swojego krótkiego, 23-letniego życia przeszła naprawdę dużo i dla wielu kobiet stała się przykładem walki o siebie oraz wzorem pracy dla innych. Pełen podziw!

Gdzie jednak zgubiliśmy w naszej opowieści Camerona Hilla? Pewnego popołudnia jesienią 2012 roku wraz z kolegą, który także był z nim na miejscu wypadku, postanowił zaskoczyć Melisę na jednym z jej wykładów. Przyszedł się przywitać, uściskać i… cóż, umówić na kolejne spotkanie :)

Dalszego ciągu łatwo się domyślić, skoro artykuł jest o zaręczynach!

Happy ending jak z bajki

Melissa i Cameron stali się parą już 2 miesiące później. – Tak naprawdę część mnie nie jest w stanie myśleć o tym, co się wydarzyło, jako o czymś złym, ponieważ dzięki temu poznałam Camerona. Nie spotkalibyśmy się inaczej – mówi dziś Melissa, i podkreśla, jak bardzo – mimo wszystkich trudności – jest szczęśliwa: – To moja własna baśń w prawdziwym życiu. Jakbym żyła we śnie – dodaje.

Fot.: Facebook/melissadohme

Fot.: Facebook/melissadohme

W uznaniu dla jej pracy na rzecz ofiar przemocy Melissa została poproszona o rzucenie pierwszej piłki na bejsbolowym meczu Tampa Bay Rays, który miał zostać rozegrany dwa dni temu. Piłkę na środek stadionu przyniósł jej chłopak – Cameron. Miała ona dziwny napis…

Fot.: Facebook/melissadohme

Fot.: Facebook/melissadohme

I cóż więcej mogę dodać? Kompletnie zaskoczona Melissa wydukała jakoś „tak”, a potem była nawet w stanie rzucić piłkę, którą ostatecznie przyszła na stadion Tampa Bay Rays rzucić na oczach 10 tysięcy kibiców baseballa… :) „Tak bardzo zaskoczona, tak bardzo zakochana – czuję się, jakbym była w siódmym niebie!” – napisała na Facebooku już jako szczęśliwa narzeczona.

Fot. Facebook/Tampa Bay Rays

Fot. Facebook/Tampa Bay Rays

Wideo z samą chwilę zaręczyn możecie zobaczyć sami w licznych relacjach, np. TU.

W sieci można także obejrzeć film o tym, co spotkało Melissę Dohme.