Bridezilla – jak znaleźć balans, gdy chcesz mieć wszystko

Bridezilla: połączenie panny młodej i godzilli. Stresujesz się, czy wszystko na Twoim ślubie przebiegnie tak, jak sobie tego życzysz? Jesteś pewna, że nie grozi Ci przeobrażenie w potwora? Można temu zapobiec :)
Bridezilla: połączenie panny młodej i godzilli. Stresujesz się, czy wszystko na Twoim ślubie przebiegnie tak, jak sobie tego życzysz? Jesteś pewna, że nie grozi Ci przeobrażenie w potwora? Można temu zapobiec :)

Ludzie dzielą się zasadniczo na optymistów, pesymistów i realistów. Optymiści twierdzą, że możesz mieć wszystko, pesymiści – że nie możesz, a realiści natomiast są zdania, że możesz mieć wszystko, ale nie w tym samym czasie. Niemniej jednak, gdy mówimy o Twoim ślubie, stanowisko realistów jest niebezpiecznie tożsame ze stanowiskiem pesymistów – ślub bowiem będziesz mieć tylko raz. I musisz wybrać.

Nie da się pojechać do ślubu limuzyną i dorożką, nie możesz mieć jednocześnie sukni ślubnej w stylu empire i klasycznej princessy, nie podasz gościom wszystkich dań, którymi miałabyś ochotę ich uraczyć, i nie zatańczycie dziesięciu pierwszych tańców. Dokonanie wyboru to absolutna konieczność. Bez tego będziesz wiecznie tkwiła w martwym punkcie.

Mówi się, że nic tak nie ogranicza jak nieograniczony wybór. Naukowo udowodniono, że największy wybór wcale nie jest najbardziej optymalny. Gdy potencjalnych możliwości jest wiele, liczba informacji, które musimy przeanalizować jest tak duża, że najzwyczajniej w świecie nie dajemy rady. W efekcie jesteśmy zmęczeni i zniechęceni, a sama myśl o konieczności podjęcia decyzji skutecznie hamuje nas przed jakimkolwiek działaniem.

Jeśli Twoja głowa pełna jest pomysłów, a jeden wydaje Ci się fajniejszy od drugiego, wybranie tylko jednego z nich jest czymś niemożliwym do zrobienia. Przypomnij sobie w takiej chwili, że nie jesteś sama. Masz przecież na podorędziu przyszłego męża. Niech on też ma coś do powiedzenia. W końcu to również jego dzień.

Jeśli dobraliście się na zasadzie przeciwieństw, to całkiem możliwe, że on już wie, czego chce, czego nie chce i jakie pomysły należy z gruntu odrzucić. To świetnie, bo właśnie takiego zdecydowania teraz najbardziej Ci potrzeba. Jeśli masz naprawdę dużo szczęścia, to narzeczony zdoła Cię przekonać, że wybrał najlepsze spośród Twoich pomysłów i nie pozostawi już miejsca na jakiekolwiek wątpliwości.

Czytaj także: Bridezilla w akcji, czyli jak nie być jędzowatą panną młodą?

Gdy jednak aż taki nawał szczęścia nie jest Twoim udziałem, musisz poradzić sobie sama. Wypisz wszystko to, co byś chciała zrealizować na swoim ślubie. Pogrupuj te idee w zestawienia, np. „dekoracje na stołach”, „wystrój sali”, „dojazd do kościoła” itd. Masz to? Teraz odrzuć wszystko to, na co Cię nie stać, albo to, na co Cię stać, ale po solidnych wyrzeczeniach. Potem wykreśl wszystko to, co jest naprawdę niemożliwe albo bardzo trudne do realizacji – możesz wprawdzie pojawić się pod kościołem konno, ale jeśli nigdy nie byłaś w siodle i nie masz pojęcia, gdzie jest najbliższa stadnina, daruj sobie. Teraz na kartce powinnaś mieć tylko to, co naprawdę jest w Twoim zasięgu.

Spoglądaj na tę listę codziennie. Codziennie też stawiaj plusik przy tej opcji, na którą byś się dzisiaj zdecydowała. Miej w głowie, że decydujesz tylko na dzisiaj, jutro możesz zmienić. Po miesiącu zerknij, która możliwość zebrała najwięcej plusów – to ona tak naprawdę jest Ci najbliższa. Skoro wybierałaś ją najczęściej, to coś w niej musi być. Zrealizuj to, a przekonasz się, co Cię tak pociągało.

Życie to sztuka wyboru, małżeństwo jest szkołą kompromisu, a Ty musisz umieć podejmować właściwe decyzje. Jeśli masz z tym problem, ćwicz. Teraz masz jedyną w swoim rodzaju tak dobrą szkołę. Wykorzystaj ją!

Czytaj także: Jak zorganizować swój ślub i pozostać sobą

  • http://www.mocem.pl/ Ewa Olborska

    Oj, pamiętam jak strasznie przeżywałam to, że nie mogę mieć wszystkiego. Podobały mi się zupełnie różne rzeczy. :) I faktycznie mój mąż wtedy bardzo mi pomógł w podejmowaniu decyzji :)

  • Marzena Saternus

    Przede mną jeszcze sporo czasu więc wszystko dokładnie rozpisuje 😉 Aż sama jestem ciekawa jaka opcja „wygra” :)