Bridezilla moment. Czy właśnie to przeżywasz?

Bridezilla: połączenie panny młodej i godzilli. Stresujesz się, czy wszystko na Twoim ślubie przebiegnie tak, jak sobie tego życzysz? Jesteś pewna, że nie grozi Ci przeobrażenie w potwora? Można temu zapobiec :)
Bridezilla: połączenie panny młodej i godzilli. Stresujesz się, czy wszystko na Twoim ślubie przebiegnie tak, jak sobie tego życzysz? Jesteś pewna, że nie grozi Ci przeobrażenie w potwora? Można temu zapobiec :)

Nie ma nic dziwnego w tym, że chcesz, żeby Twój ślub był doskonale zorganizowany. Z założenia ślub i wesele to wydarzenia jednorazowe – powtórek nie przewiduje się! Zależy Ci zatem na tym, żeby wszyscy byli zadowoleni, dekoracje na stołach współgrały z aurą na zewnątrz, a drobne upominki dla gości były gustowne i nie kosztowały fortuny. W natłoku tych wielu różnych kwestii łatwo popaść w obłęd.

Obłęd u panny młodej przejawia się zasadniczo w jeden sposób – w pragnieniu zaplanowania rzeczy nieplanowalnych. Kiedy zaczynasz zastanawiać się, od ilu czynników jest uzależnione to, czy wszystko pójdzie po Twojej myśli, czy nie, możesz zwariować. Nagle okazuje się, że Twój misterny plan może przekreślić deszcz albo hurtownia, która na czas nie zrealizuje Twojego zamówienia. A co jeśli ze stresu w dzień ślubu dostaniesz rozstroju żołądka? Albo Twój narzeczony na wieczorze kawalerskim złamie nos? Nie masz przecież na to najmniejszego wpływu!

Dopięcie wszystkiego na ostatni guzik to perspektywa niezwykle kusząca. Łatwo jej ulec. Niestety, koszty, które w związku z tym ponosimy, są ogromne. Wbrew pozorom, o wiele więcej zyskujemy, wrzucając po prostu na luz. Jak to zrobić? Jest kilka sprawdzonych sposobów.

Najbardziej luksusowym rozwiązaniem jest zatrudnienie wedding planerki – osoby, która zajmie się organizacją Twojego wesela od A do Z. Niestety, jest to bez wątpienia dodatkowe obciążenie dla portfela i nie każdego na nie stać. Niemniej jednak, to najlepsza metoda na to, by mieć wesele marzeń bez niepotrzebnych nerwów.

Innym sposobem na to, by nie popaść w obłęd perfekcyjnego planowania, jest odbycie kilku „uświadamiających” rozmów ze świeżo poślubionymi koleżankami. Jeśli masz takie w pobliżu, bez skrępowania czerp z ich doświadczenia! Ucz się na ich błędach, by ich nie powtarzać u siebie. Dowiedz się, co spędzało im sen z powiek w czasie przedślubnych przygotowań i – co najważniejsze – zapytaj, czy to było tego warte. Nie zapominaj, że na własnym ślubie chcesz wyglądać rewelacyjnie, a żadna dodatkowa zmarszczka czy cera nosząca znamiona stresujących przygotowań tego nie ułatwia.

Po trzecie, jeśli rozczytujesz się w wypowiedziach na forach dla panien młodych, nie zapominaj o własnym rozsądku. Nie wierz we wszystko, co tam jest napisane. Jeśli czujesz, że ta lektura sprawia, że napięcie Ci rośnie, a ciśnienie podskakuje, porzuć ją! Jeśli coś komuś nie wyszło, nie oznacza, że w Twoim przypadku musi być podobnie.

Aby zaoszczędzić sobie (i otoczeniu!) niepotrzebnych nerwów i kłótni, staraj się znajdować takie rozwiązania, które jednocześnie będą Cię satysfakcjonowały i mają dużą szansę na realizację. Jednym słowem: wybieraj to, co trudno zepsuć. Możesz zamarzyć sobie, że na stołach będą świeże konwalie, a wesele masz w styczniu. Nie ukrywajmy: to może być problem. Spędzisz dużo czasu, myśląc, jak ten pomysł zrealizować, a koniec końców dopadnie Cię frustracja, że misja ta zakończyła się niepowodzeniem. To pięknie mieć niebanalne marzenia, ale jeśli musimy za nie płacić zdrowiem i dobrym samopoczuciem, ich piękno ulatnia się w sekundę. Podejmuj zatem mądre decyzje i kieruj się zdrowym rozsądkiem.

Ostatnim, ale bodajże najbardziej skutecznym sposobem, by zorganizować swoje wesele i nie zwariować, jest wsłuchanie się w to, co mówi nam otoczenie. Jeśli zewsząd dochodzą do Ciebie głosy, że się zmieniłaś, że nie można z Tobą normalnie porozmawiać, bo mówisz tylko o ślubie, jeśli okazuje się, że zapominasz o ważnych rocznicach (mimo że wcześniej nigdy Ci się to nie zdarzało), to czytelny sygnał, że coś jest nie tak. Nie puszczaj tych uwag mimo uszu. Dopytaj się, o co konkretnie chodzi. Ci, którzy Cię kochają, na pewno chętnie pomogą wrócić Ci do realnego świata – świata, który nie kręci się tylko wokół Twego ślubu.

Ważne jest, żebyś potrafiła wyczuć ten moment, w którym sprawy zaczynają przybierać niepokojący obrót. Jeśli bowiem wejdziesz już na drogę, na której funkcjonujesz w trybie prawdziwej bridezilli, trudno z niej potem zejść. O wiele łatwiej jest w ogóle na nią nie wchodzić. Samoobserwacja i słuchanie tego, co mówią Ci bliscy, powinny okazać się wystarczającymi środkami zapobiegawczymi. Przygotowania przedślubne to cudowny czas! Nie pozwól zamienić ich w gehennę.