Gdy za oknem słota i nic się nie chce…

Czasem wszyscy mamy dość. Ale mam dla Was dobrą wiadomość: to całkowicie normalne!
Czasem wszyscy mamy dość. Ale mam dla Was dobrą wiadomość: to całkowicie normalne!

Powiedzmy to sobie szczerze: przygotowania do ślubu nie zawsze cieszą tak samo. Są takie dni, kiedy się denerwujecie, kiedy nic nie idzie po Waszej myśli, kiedy najchętniej rzuciłybyście to wszystko w kąt i zaczęły żyć zupełnie czymś innym.

Są również takie momenty, kiedy najzwyczajniej w świecie macie dość. Po prostu Wam się nie chce i wydaje się, że żadnym sposobem Wam się nie zachce. Nawet nic konkretnego nie musiało się wydarzyć. Zniechęcenie sobie przyszło i odejść nie ma zamiaru.

Nie ma co też ukrywać, że smutne jesienno-zimowe dni sprzyjają takiemu samopoczuciu. Zamiast słońca odbijającego się od powierzchni śniegu, codziennie obserwujemy szare niebo równo zaciągnięte grubą warstwą chmur. Z nieba leje deszcz, a przejście po chodniku wymaga niemałej ekwilibrystyki, by nie wdepnąć w kałużę czy błoto. Wydaje się, że tak będzie bez końca. I nie nastraja to optymistycznie. Na usta ciśnie się wtedy tylko jedno jedyne pytanie: Jak żyć?

Odpuść sobie

Miejcie świadomość, że gorsze samopoczucie wywołane pogodą nie będzie trwać wiecznie. Choć nie wiem, jak nieprawdopodobne wydawałoby się to w tej chwili, to słońce kiedyś wyjdzie zza chmur, a dobry humor powróci. Jeśli będziecie zmuszały się w tej chwili do robienia rzeczy, które spokojnie mogą jeszcze kilka dni poczekać, to całkiem możliwe, że obrzydzicie sobie przygotowania na długo. Miejcie cały czas w głowie, że powinny one stanowić świetną zabawę i zbliżać narzeczonych do siebie, a nie oddalać. Odrobina zwłoki w takich przypadkach wyjdzie jedynie na dobre.

A kiedy czekać nie można?

Niestety, nie zawsze można pozwolić sobie na komfort odłożenia rzeczy na później. Zaproszenia przecież muszą być wysłane na czas, a krawcowa z kolejnymi przymiarkami zwlekać nie może, bo inaczej zwyczajnie nie zdąży. Cóż, wtedy nie ma innego wyjścia – trzeba się wznieść ponad własne samopoczucie i aktualne spojrzenie na świat i przystąpić do działania. W takich momentach najlepiej przypomnieć sobie, po co to wszystko się robi. Warto przenieść się w wyobraźni do dniu ślubu i zatańczyć w tej sukience na swoim weselu. Niech w głowie pojawią Ci się uśmiechnięte twarze gości, usłysz życzenia od najbliższych, poczuj radość i bliskość, które będą ten dzień przepełniały. Nieco lepiej?

Smutniejsze dni pojawiać się będą zawsze. Niekiedy coś się będzie działo, niekiedy hormony zaszaleją, niekiedy jakieś wydarzenie wyprowadzi Was z równowagi. Nie pozwólcie jednak, by cokolwiek wzięło górę nad Waszymi przygotowaniami do ślubu. One mają cieszyć! Pewnie, że bywają trudne, że czasem ma się ich dość. To normalne. Nie można też z tego powodu robić sobie wyrzutów. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

I czasem musimy odpocząć!