Jak zorganizować swój ślub i pozostać sobą

Ślub i wesele... Niech powracanie do tych chwil będzie zawsze źródłem pozytywnych uczuć!
Ślub i wesele... Niech powracanie do tych chwil będzie zawsze źródłem pozytywnych uczuć!

Wasz ślub to Wasz dzień. Tylko Wy będziecie go wspominać do końca życia i co roku wspólnie przeglądać zdjęcia, na których Ty pięknie prezentujesz się w sukni ślubnej, a Twój dopiero co poślubiony mąż patrzy na Ciebie tak jak nigdy przedtem.

Zadbaj o to, by powracanie do tych chwil zawsze było czasem pełnym pozytywnych uczuć. Starania o to musisz zacząć jednak na długo przed tą wyjątkową chwilą, w której w kilka minut przeistoczysz się w żonę.

Jedno jest pewne: nic tak nie popsuje Ci patrzenia wstecz na własny ślub i wesele, jak świadomość tego, że było zupełnie inaczej niż pierwotnie planowałaś. Nie oszukujmy się, każda z nas ma jakąś swoją wizję tego, jak ten dzień ma wyglądać. Jedna od zawsze marzyła, by do ślubu pojechać dorożką, a druga o tym, by na stołach były kwadratowe talerze. Skoro konkretny pomysł (nawet najbardziej zwariowany) siedzi Ci w głowie od lat, nie pozwól go sobie zabrać. Powiedz zdecydowane „nie” najnowszym trendom, modom, opiniom rodziców, teściów czy wszystko-wiedzących-najlepiej ciotek. Walcz o swoje!

Przygotowania do ślubu i wesela przypominają nieraz przyspieszony kurs z asertywności. Jeśli do tej pory miałaś w zwyczaju zgadzać się niemal na wszystko – bez względu na to, czy Ci to pasowało, czy nie – to teraz wreszcie poczujesz, że czas z tą postawą zerwać raz na zawsze. Będziesz musiała w sposób uprzejmy i dyplomatyczny (w końcu masz do czynienia z rodziną, z którą nie chcesz wkraczać na wojenną ścieżkę), ale stanowczy, wyrazić własne zdanie i mocno się go trzymać. Gdy chodzi o Twój ślub, konsekwencje braku asertywności będziesz ponosić do końca życia. To coś znacznie więcej niż nieumiejętność odmowy koleżance, która kolejny raz zostawia Ci swoje dzieci pod opieką, mimo że zupełnie Ci to nie na rękę. W przypadku własnego ślubu możesz nigdy nie przestać żałować, że nie postawiłaś na swoim.

Jeśli brak zdecydowania i podatność na wpływy innych to Twoje słabe strony, najwyższa pora się za nie zabrać. Pamiętaj, że nie tylko wtedy, gdy mowa o Twoim ślubie, musisz jasno wyrażać własne zdanie. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś umiejętność tę ćwiczyła w każdej sytuacji. Pamiętaj: praktyka czyni mistrza. Najlepiej weź się do roboty od razu. Inaczej całkiem możliwe, że na weselu zagra Ci band disco-polo, który nie pojawiał się w Twoich najczarniejszych scenariuszach, ale nestorzy rodu zgodnie orzekli, że „przecież zespół musi grać tak, żeby wszyscy się bawili” i lepszego rozwiązania nie ma. W dodatku przed ołtarz pójdziesz w asyście druhen w różowych sukienkach z bufiastymi rękawkami, bo cioci Krysi zawsze się takie marzyły, ale na własnym ślubie nie mogła sobie pozwolić.

Jeśli pozwolisz, by Twój ślub był realizacją marzeń innych osób, za kilkadziesiąt lat sama będziesz taką ciocią Krysią. A tego na pewno byś nie chciała…

Czytaj także: Bridezilla w akcji, czyli jak nie być jędzowatą panną młodą