Najbardziej romantyczne zaręczyny świata?

Dean Smith postanowił się oświadczać swojej wybrance codziennie przez 365 dni, żeby pokazać jej stałość swojego uczucia i udowodnić jej, że myśli o niej codziennie
Dean Smith postanowił się oświadczać swojej wybrance codziennie przez 365 dni, żeby pokazać jej stałość swojego uczucia i udowodnić jej, że myśli o niej codziennie

Zobaczcie, jakie „zaręczynowe” nagranie podbiło właśnie internet! Co tam internet. Dean Smith – próbując w tak słodki sposób zdobyć rękę ukochanej – podbił przy okazji serca rzeszy internautek. Same przyznacie – takim oświadczynom niełatwo byłoby chyba odmówić, prawda?

Przygotowania do tych być może najbardziej romantycznych zaręczyn świata trwały cały rok i wakacje na karaibskiej Arubie wcale nie były ich najważniejszym elementem. Dean Smith, chcąc pokazać swojej dziewczynie Jennifer, jak bardzo ją kocha, postanowił nagrać dla niej filmik wideo. Cóż w tym oryginalnego?

Otóż zakochany mężczyzna naprawdę się wysilił. Zamiast jednego symbolicznego gestu, efektownej scenografii czy pierścionka z gigantycznym brylantem postawił na ujmującą opowieść o swoim uczuciu: stałym, codziennym, niezmiennym i najwyraźniej bardzo, bardzo mocnym. Dean na swoim nagraniu wyznawał miłość Jen równo przez 365 dni – i o jeden dzień dłużej, już na żywo. Codziennie przez rok zapisywał swoje oświadczyny na tabliczce, z którą się nie rozstawał, i robił sobie z nią krótkie nagrania. Czy to przy myciu zębów, czy podczas jazdy samochodem; z psem czy z przyszłą teściową; podczas zmywania naczyń czy robienia pompek – codziennie pytał, czy Jen uczyni go najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Słodkie? Romantyczne? Wzruszające?

Z wszystkich nagrań powstał piętnastominutowy filmik, który Jennifer – wywabiona z hotelowego pokoju przez członków rodziny – mogła obejrzeć w romantycznych okolicznościach: o zachodzie słońca na karaibskiej plaży. A wymarzony finał całej akcji? Brak napisu „the end” na końcu nagrania. Zamiast tego zszokowana i wzruszona dziewczyna mogła przeczytać „turn around” (odwróć się!) – czy trzeba dodawać, kto czekał za jej plecami?

Zobaczcie zresztą same

i przyznajcie: nie odmówiłybyście, prawda? :)