Pierścionek zaręczynowy z duszą

Fot. za: wnova.com
Fot. za: wnova.com

Myślałyście kiedyś o pierścionku zaręczynowym z – nomen omen – drugiej ręki? Albo nawet trzeciej i czwartej? Mowa oczywiście o dłoniach ich poprzednich właścicielek. Nie ukrywajmy, takie są fakty, jeśli chodzi o pierścionki zaręczynowe vintage… Tym razem w „Historii pewnego pierścionka” o cacku z naprawdę długą historią.

Pierścionek z duszą, z historią, przekazywany z pokolenia na pokolenie… Jakie były jego losy przez całe dziesięciolecia? Czy przyniósł małżeńskie szczęście zakochanym parom? A może zwiastował rychłe rozstanie narzeczonych?

Czytaj także: Wyznanie miłości w stylu art déco

Nie wiem, czy Catherine Zeta-Jones miała podobne dylematy, przyjmując oświadczyny Michaela Douglasa w 1999 roku. Nawet jeśli tak, to sam pierścionek musiał przyćmić wszystko, łącznie z wątpliwościami co do jego miłosnych mocy.

Pochodzący ze słynnej jubilerskiej kolekcji Freda Leightona 10-karatowy brylant otoczony 28 mniejszymi brylantami datowany był na lata 20. XX wieku, co czyniło z niego prawdziwy zabytek. Wartość tego cacka to – bagatela! – ponad milion dolarów. Co więcej, pierścionek okazał się szczęśliwym talizmanem miłosnym, bo małżeństwo tej pary trwa już 15 lat! Tak trzymać :)

Czytaj także: Ashlee Simpson i rubinowo-brylantowy styl vintage