Porzucona panna młoda wyprawia przyjęcie dla bezdomnych

Fot. za: Now This
Fot. za: Now This

Chciałam Wam dziś przedstawić kolejną inspirującą historię związaną ze ślubem. A raczej – tym razem – jego brakiem. I choć w zakończeniu nie usłyszymy: „żyli długo i szczęśliwie”, trudno powiedzieć, że nie jest ono pozytywne i nie pokłonić się nisko przed główną bohaterką.

A jest nią Dana Olsen, 29-latka z Seattle. Mówiąc wprost: jej narzeczony zostawił ją przed ołtarzem. Oczywiście, nie w sensie dosłownym – kilka tygodni przed ślubem oznajmił, że rezygnuje, bo „już do siebie nie pasują”. Jak sama podkreśla, Olsen była w kompletnym szoku. „Byliśmy szczęśliwi. Przynajmniej ja byłam szczęśliwa. Wyglądaliśmy na szczęśliwych – tylko tyle wiem. Jasne, że mieliśmy swoje momenty napięć, ale wierzyłam, że stworzyliśmy szczęśliwy, kochający się związek, którego zwieńczeniem będzie małżeństwo i dzieci…” – wyznała „The Seattle Times”. Czyż to nie prawdziwe spełnienie najgorszych koszmarów każdej przyszłej panny młodej?

Rachunek strat – praktycznie

W dodatku na kilka tygodni przed planowaną uroczystością nie sposób już odwołać poczynionych rezerwacji ani tym bardziej odzyskać wpłaconych zaliczek czy zwrotu opłaconych kosztów. A w przypadku uświetnionej muzyką na żywo wystawnej uroczystości na 250 osób w modnym Sodo Park byłoby co odzyskiwać… Nie wiadomo, ile dokładnie rodzina Dany Olsen, wydała na jej „wieczór z marzeń”, ale koszty takich uroczystości idą w dziesiątki (a nawet setki) tysięcy dolarów. Do rachunku strat – prócz złamanego serca – Dana miała więc co doliczać…

Mogłoby się więc wydawać, że ta historia nie mogła potoczyć się gorzej. A jednak – choć Dana nie ukrywała ani przez chwilę, że jest załamana obrotem spraw – znalazła sposób na pozytywny finał.

Zamienić własny ból w radość innych

„Co dziewczyna w takiej sytuacji ma zrobić? Wydać przyjęcie mimo wszystko!” – relacjonowała swój tok myślenia „The Seattle Times” niedoszła panna młoda. „Będę miała kiepski weekend, niech przynajmniej inni dobrze się bawią”. Wraz ze swoją rodziną Olsen zdecydowała się przekazać całe wesele mieszkankom schroniska dla bezdomnych kobiet i dzieci Mary’s Place w Seattle. Jak to wyglądało w praktyce?

Wieczór jak z bajki

W dniu uroczystości przed modny lokal zamiast limuzyn podjechały trzy szkolne autobusy wypełnione dziećmi i ich matkami ze schroniska dla bezdomnych Mary’s Place. Witała ich matka panny młodej Karen Olsen i świadkowa – najlepsza przyjaciółka Dany – Katie McCary. Wszyscy chętni – tak matki, jak i dzieci – mogli skorzystać z usług stylistów i makijażystek z lokalnego salonu Lala’s Cuts, tak by w specjalnie wyselekcjonowanych ubraniach ze zbiórek mogli prezentować się jeszcze piękniej i godniej. Wykwintne jedzenie serwowane było przez kelnerów, a do tańca jazz i pop przygrywał wynajęty na tę okazję band profesjonalnych muzyków. Nad tym, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, a goście mogli prawdziwie cieszyć się swoją wyjątkową nocą, czuwały mama niedoszłej panny młodej i jej świadkowa. Sama cicha bohaterka zamieszania spędziła weekend w Kalifornii (gdzie mieszka na stałe), szukając spokoju w górskich wędrówkach w towarzystwie swojego taty.

Jak niedoszłe wesele Dany Olsen dało radość bezdomnym z Sarcamento:

Otwarte i szczodre – choć złamane – serce

Gdy wystawiona do wiatru przez narzeczonego panna młoda – zamiast uciekać w kąt, rozpaczać, rozdrapywać rany i robić rachunki strat – przekuwa trudną i bolesną dla siebie sytuację w coś niewątpliwie dobrego, darowując niezapomnianą noc tym, którzy mają w życiu mniej szczęścia, mogę tylko powiedzieć: chapeau bas! Imponujące są i sam gest obdarowania uboższych, i zdolność do przezwyciężenia bólu i załamania. Dana Olsen – tak jak każda przyszła panna młoda – włożyła w przygotowanie swojego wesela całe swoje serce. Na pewno byłoby piękne. Ale nie tak piękne i nie tak niezapomniane, jak przyjęcie, które odbyło się zamiast. Prawdziwy znak wielkiego serca.

I choć nikomu nie życzę takiej sytuacji, uważam, że jest ona niezwykle inspirująca. Choćby do szukania możliwości dla czegoś dobrego nawet w najgorszych chwilach. A wiecie, co jest najlepsze? Gest Dany Olsen nie jest jedynym przykładem na otwarte i szczodre – choć złamane – serce. Podobna sytuacja zdarzyła się jesienią zeszłego roku w Sacramento – Quinn Duane, panna młoda, którą narzeczony porzucił niecały tydzień przed ślubem, także zaprosiła na swoje – organizowane w Citizen Hotel za 35 tysięcy dol. – wesele. Uczta z wykwintnych potraw 4-gwiazdkowego hotelu dała ogromną radość niemal 500 bezdomnym osobom!

Historia Quinn Duane – porzuconej narzeczonej z Sacramento:

Jeszcze wcześniej – bo już w 2013 roku – Carol i Willie Fowler, rodzice Tamary, która także odwołała swoje wesele, przekazali „je” organizacji Hosea Feed the Hungry, dzięki czemu 200 bezdomnych mogło cieszyć się 4-daniowym posiłkiem i wspaniałym przyjęciem. Zobaczcie wideo i o tym wydarzeniu i wspaniałych ludziach, którzy za nim stoją:

Czytaj także: Turecka para w dniu ślubu nakarmiła 4000 syryjskich uchodźców!