Sesja narzeczeńska, czyli ostatnia sesja wolności :)

Sesja narzeczeńska

Kolejna odsłona cyklu związanego z fotografią. Tym razem jednak bez bezpośredniego związku ze ślubem, bo chodzi o sesję narzeczeńską. Co Wy na to?

Lubicie pozować do zdjęć? Ja bardzo. A jeszcze bardziej oglądać fotografie i wspominać chwile radości związane z każdym kadrem. Dlatego sądzę, że sesja narzeczeńska to świetny pomysł i ciekawa relacja z ostatnich chwil wolności 😉 Jeżeli się wahacie, przedstawiam kilka powodów, dlaczego warto oraz do czego mogą się Wam przydać takie zdjęcia.

Utarło się, że sesja ślubna to właściwie obowiązek 😉 Dlaczego więc nie poćwiczyć wcześniej? Dzięki temu w czasie najważniejszej sesji nie będziecie spięci i łatwiej będzie o dobre zdjęcia.

Fotografie z takiej sesji to piękna pamiątka w świetnej jakości. Nawet jeśli macie wiele wspólnych zdjęć, najczęściej są to zdjęcia z aparatu kompaktowego lub komórki, słabo skadrowane, rozmazane czy niedoświetlone. Mają one swój urok i na pewno przywołują wspólne wspomnienia, ale warto mieć również coś, co będzie dobrze prezentować się w ramce i w albumie.

Czytaj także: 10 pytań do fotografa!

Efekty sesji narzeczeńskiej możecie wykorzystać przy tworzeniu zaproszeń ślubnych. Sprawią, że będą one niepowtarzalne – tym bardziej jeśli wybierzecie na przykład te w formie magnesów. Poza tym personalizacja jest teraz bardzo na czasie.

Nie macie pomysłu na prezent dla rodziców? Teraz już macie! Oprawione w ładną ramkę czy umieszczone w albumie zdjęcia z sesji narzeczeńskiej będą dla nich pięknym podarunkiem i całkiem użyteczną pamiątką, szczególnie wtedy, gdy będziecie mieć dla nich mniej czasu :)

Taka sesja to również dobra zabawa we dwoje i czas na zbliżenie się do siebie. Doświadczony fotograf uchwyci chemię między Wami, osadzając ją w ciekawej scenerii.

A co Wy myślicie o sesji narzeczeńskiej? Planujecie zrobić sobie taką przed ślubem? A może jesteście po? Jeśli tak, podzielcie się wrażeniami.