Skąd się wzięło… sypanie ryżu lub monet?

Sypanie ryżem i monetami można zastąpić kolorowym konfetti, płatkami kwiatów, a nawet... O tym w tekście!
Sypanie ryżem i monetami można zastąpić kolorowym konfetti, płatkami kwiatów, a nawet... O tym w tekście!

Zastanawiacie się czasem, czemu służą ślubne i weselne zwyczaje? Skąd się wzięły? Czy warto je kultywować, czy lepiej odrzucić, bo nienowoczesne i tylko niepotrzebne z nimi zawracanie głowy? A jeśli chcemy być im wierni – to jak kreatywnie włączyć je do naszej ceremonii? Dziś o rzucaniu ryżu.

Niemal nie wyobrażam sobie ślubu bez sypania ryżu lub monet po wyjściu z kościoła czy urzędu. Ten obyczaj wrósł w naszą tradycję, ale nigdy dotąd nie zastanawiałam się nad tym, skąd się wziął, co oznacza i czemu tak naprawdę służy. Postanowiłam to sprawdzić! I wiecie co? Moje pierwsze skojarzenia były słuszne – Chiny, bo przecież to z tym krajem kojarzy się ryż. Sypanie ma swoją długą tradycję.

Kiedyś zamiast ryżu sypano ziarna, na przykład jęczmień albo pszenicę, które symbolizowały życie, obfitość i płodność. Ryż przyszedł do nas ze Wschodu i dziś jest nieodzownym elementem każdej ceremonii. To chiński znak płodności i szczęścia. Wierzono, że ryż jest ziarnem idealnym, ponieważ nie widać na nim żadnych zagłębień, dlatego używano go do czynności magicznych. Zamiast niego często rzuca się również monety, które oczywiście mają symbolizować (i zwiastować) dostatek. Rzucanie pieniędzy wywodzi się jeszcze ze średniowiecza, kiedy to podczas ślubu królewskiej pary obdarowywano monetami tłumy obserwujące uroczystość.

I wszystko pięknie, ale jakoś lepiej rzucać ten ryż niż być nim obrzucaną (a potem mozolnie wybierać ziarenka z misternie ułożonej fryzury i części garderoby). Czy więc można trochę ubarwić tę tradycję, a przy okazji ułatwić sobie życie?

Ryż (i wariacje na jego temat) nie zawsze jest mile widziany podczas ceremonii ślubnej, zwłaszcza przez księży, dlatego warto zapytać wcześniej, czy nikt nie ma nic przeciwko. A co do monet – naprawdę chce Wam się zbierać drobne i przy okazji popsuć manicure? No właśnie. A jeśli pogoda nie dopisze i goście zaczną rzucać drobnymi? Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co może wówczas spotkać suknię ślubną!

Ale od czego jest kreatywność! Zamiast ryżu czy monet możesz umówić się z gośćmi, by rzucali płatki róż. Wyjście z kościoła będzie wtedy wyglądało naprawdę okazale. Najlepiej jest zamówić je u florysty i odebrać tuż przed ceremonią, by były świeże i pachnące. A jeśli macie trochę dystansu do życia i nie boicie się eksperymentów, możecie zaplanować puszczanie baniek mydlanych lub kolorowych balonów. Zadbaj o to odpowiednio wcześnie i rozdaj gościom przed ślubem. Albo raczej zleć to zadanie świadkom, wedding plannerce czy innym pomocnym dobrym duszom Twojej ceremonii. Wariacji na temat ryżu, który nie zawsze musi być ryżem, może być całe mnóstwo!