Suknia niepokornej Kate, czyli jak zdeklasować księżną?

Kate Moss i John Galliano. Fot. za: Vogue
Kate Moss i John Galliano. Fot. za: Vogue

Cóż to był za początek lipca! Jednego dnia maszerowały do ołtarza dwie bardzo słynne pary. Więcej mówiono o parze książęcej. A jednak ja chcę przypomnieć Wam dziś tę bardziej, moim zdaniem, zachwycającą pannę młodą – niesamowitą Kate Moss!

Awanturnica idzie do ślubu

Kate Moss nikogo nie pozostawia obojętnym. Jedni się nią bez reszty zachwycają. Inni wytykają różne mankamenty urody. Ci drudzy przede wszystkim jednak krytykują jej zbyt rozrywkowy styl życia, w którym była moc mężczyzn, alkoholu i narkotyków. Z przyczyny wpadki z tymi ostatnimi na jakiś czas do Kate przylgnął nawet mało pochlebny przydomek: „kokainowa Kate”. Sławetne zdjęcie, na którym Kate wciąga narkotyk, obiegło świat i kosztowało modelkę kilka intratnych kontraktów. Ale to wcale nie odebrało jej impetu i nie nakłoniło do „zgrzecznienia”. Kate Moss przecież nie byłaby sobą, gdyby nie była kontrowersyjna! Cała jej imponująca kariera obfitowała w krytykę strażników moralności, których gorszyła prowokacjami, oraz w zachwyt tych, którym podobała się jej buntownicza natura. Modelka, którą określono jako „najbardziej awanturniczą”, ma bowiem niesamowitą charyzmę – jest wyrazista jak mało która z jej sławnych koleżanek i wywołuje emocje. Nie bez przyczyny z wielkim zainteresowaniem przyjęto wiadomość, że niepokorna Kate zamierza się ustatkować i poślubić swego ostatniego narzeczonego – muzyka z grupy The Kills Jamiego Hince’a.

Wybór sukni – kontrowersyjny jak panna młoda!

Oczywiście wiele było spekulacji wobec tego, jaką suknię wybierze Kate. Przewidywano coś ekscentrycznego, wyzywającego. Potem rozeszła się wiadomość, że modelka postawi na skromność i wybierze tanią kreację z brytyjskiej sieci Topshop. Projektować ją miała Katy England. Jeszcze inni plotkowali, że Kate sama zaprojektuje swą suknię ślubną. Plotkę rozpuściła sama Vivienne Westwood, bliska znajoma modelki, zatem rzecz wydawała się wiarygodna, zwłaszcza że Kate Moss w tym czasie była już znana jako projektantka własnej linii ubrań.

A jednak prawda okazała się zupełnie inna! I tak jak to zwykle w wypadku Kate – wywołała ona szereg kontrowersji. „Kate Moss bierze ślub w sukni od faszysty!” – obiegło świat. O co chodziło? Zaprzyjaźniony z Kate od lat John Galliano zasłynął krótko przed lipcowym ślubem niestosownymi żartami, które zdarzyły mu się pod wpływem alkoholu – miał w nich wychwalać samego Hitlera! Przypłacił to ostracyzmem środowiska i utratą posady dyrektora kreatywnego domu mody Christian Dior. Fakt, że Kate właśnie Galliano poprosiła o zaprojektowanie jej sukni, uznano za kolejną prowokację z jej strony i bardzo krytykowano.

Kate Moss i Jamie Hinces. Fot. za Harpersbazaar.com

Kate Moss i Jamie Hinces. Fot. za Harpersbazaar.com

Czy słusznie? Zdecydowanie było w tym sporo przesady. Kate, jak wspomniałam, była zaprzyjaźniona z Galliano od lat i projektował on dla niej suknie już na inne ważne dla niej okazje, np. na jej dwudzieste pierwsze i trzydzieste urodziny. Czy było coś złego w tym, że modelka chciała wesprzeć przyjaciela w trudnym momencie? Nawet jeżeli ktoś tak twierdził, argumenty ucichły, gdy wreszcie ujrzano Kate w jej słynnej jeszcze przed ślubem kreacji.

Jak przyćmić księżne?

Jak już wspomniałam, Kate szła do ślubu w tym samym dniu, w którym odbywała się inna głośna uroczystość ślubna. Zatwardziały od lat kawaler, książę Albert z Monako, poślubiał pływaczkę z RPA – Charlene Wittstock. Panna młoda z Monako wyglądała zjawiskowo, zachwycając w swej świetnie skrojonej sukni istną posągowością. A jednak zabrakło w tym jakiegoś blasku, którym promieniała w tym dniu skandalistka Kate Moss.

Kate Moss i jej ślub. Fot za Vogue Video

Kate Moss i jej ślub. Fot za Vogue Video

Tak wyczekiwana suknia okazała się zupełną niespodzianką. Nie była ani prowokacyjna, ani ekscentryczna. Była po prostu… piękna! I zdecydowanie niebanalna – Kate ugruntowała nią swoją pozycję królowej stylu boho. Długa, lekka i zwiewna kreacja nawiązywała stylem do lat dwudziestych, a konkretnie do osoby Zeldy Fitzgerald, postaci w swym czasie nie mniej wyrazistej i skandalizującej niż Kate. Kreacja z niewielkim trenem, miękko opływająca świetną figurę modelki, utrzymana była w ciepłej kremowej tonacji. Przyozdobiono ją rozsypanymi na całości kryształkami, a dół wyhaftowano złotymi ornamentami wyobrażającymi liście i kwiaty. Dopełnieniem stylu vintage był ciekawie upięty welon – lekko nałożony na rozpuszczone włosy i pozornie niedbale zawiązany z tyłu. Do tego jeszcze odsłaniające palce lekkie sandałki na szpilce – prezent od Manolo Blahnika (wewnątrz niebieski, by pannie młodej nie zabrakło szczęścia!). I naprawdę maleńki, bardzo skromny bukiecik kwiatków!

Kate Moss i jej ślub. Fot za Vogue Video

Kate Moss i jej ślub. Fot za Vogue Video

Oryginalność i niewymuszony wdzięk, a przede wszystkim promienny uśmiech i swoboda – to sprawiło, że wiele osób uznało wyższość Kate Moss nad posągową i mało w tym dniu promienną księżną Charlene, a nawet nad dość mało oryginalną w wyborze sukni księżną Kate, której ślub elektryzował świat parę miesięcy wcześniej (pamiętacie? – KLIK!).

Ja przyznam, że suknia Kate Moss należy do mych ulubionych słynnych kreacji ślubnych. Oryginalna, a jednak nieprzesadzona, elegancka, ale nie sztywna. Panna młoda świetnie się w niej czuła, wspaniale wyglądała i świat mógł przekonać się, że jej wybór był strzałem w dziesiątkę. No ale w końcu to Kate Moss! Prawdziwa ikona stylu, a jednocześnie nieposkromiony wolny duch!

A na koniec polecam Wam krótkie wideo od Vogue’a nt. Kate i jej ślubu:

Czytaj także:
Kopiowana już w dniu ślubu! Suknia Kate Middleton
Suknia księżnej Diany – hit czy kit?