Suknia ślubna krok po kroku

Ślubne Atelier OrOr, Warszawa
Ślubne Atelier OrOr, Warszawa

O tym, jak w pracowni krawieckiej powstaje suknia ślubna, opowiada mi projektantka ze Ślubnego Atelier OrOr w Warszawie Patrycja Orłowska. Uwaga – wideo!

Pamiętacie przygotowany przeze mnie ostatnio materiał „Wymarzona suknia na miarę”? Można się z niego dowiedzieć między innymi, dlaczego stworzenie naszej wymarzonej sukni ślubnej warto oddać w ręce projektanta i doświadczonych krawcowych i dlaczego możemy liczyć na zadowalający nas efekt. Ale jak – krok po kroku – wygląda cały proces powstawania takiej kreacji? Przepytałam na tę okoliczność Patrycję Orłowską, projektantkę w Ślubnym Atelier OrOr w Warszawie. Oto, czego się dowiedziałam.

Pierwsza konsultacja

Pierwsze spotkanie służy nam do wzajemnego poznania się. Przyszła panna młoda poznaje naszą ofertę i możliwości, my poznajemy gust klientki, jej marzenia, proporcje sylwetki, pytamy o klimat całego wydarzenia, czy będzie to skromna uroczystość cywilna, czy huczne wesele. Każdej pani poświęcamy minimum godzinę, a w trakcie spotkania mierzymy różne kroje sukni, szukając tego właściwego. Porównujemy tkaniny, w razie potrzeby tłumaczymy, dlaczego dana suknia może być uszyta z tego materiału, a z innego już nie. Pokazujemy przykładowe koronki oraz techniki zdobień pasujące do danej sukni i klientki. Jedna suknia może się składać z wielu elementów, które można np. usunąć po ceremonii, aby nie przeszkadzały w tańcu. Możliwości jest tu bardzo wiele: bolerka odpinane, wszywane, zdejmowane, doczepiane lub podczepiane treny, odpinane spódnice i wiele innych…

Dla przyszłej panny młodej to ogrom informacji, zazwyczaj zupełnie nowych, ponieważ w dzisiejszych czasach kobiety nie szyją już rzeczy na miarę, ubrania codziennego użytku kupują gotowe. Jednak suknia ślubna jest czymś wyjątkowym. Jej współtworzenie z projektantem to dla nich jak podróż do innego świata.

Na pierwszej przymiarce istotne jest dobranie idealnego kroju sukni podstawowej oraz materiału, z którego zostanie wykonana. Wybór koronki oraz innych detali można odłożyć do kolejnych przymiarek. Zanim suknię zaczniemy zdobić, najpierw trzeba ją idealnie dopasować do sylwetki.

Miara techniczna

Kolejne spotkanie nazywane jest przez nas „miarą techniczną”. Najbardziej jest ono potrzebne nam, czyli projektantowi, krawcowej i krojczej. Mamy na nim dopiero pierwszą warstwę sukni, podszewkę – bo choć całość jest krojona od razu, aby suknia leżała idealnie, trzeba ją zszywać warstwami. W końcu to szycie miarowe, a nie szablonowe.

Pierwsza miara to też moment, kiedy na tej próbnej tkaninie widać już zarys sukni, głębokość i kształt dekoltu, szerokość spódnicy i wiele innych rzeczy. Nauczeni doświadczeniem zawsze kroimy suknie z odpowiednim zapasem materiału, tak aby panna młoda miała szanse dokonać zmian. Jeśli klientka zażyczy sobie inny dekolt lub zupełnie inny krój spódnicy, zmieniamy je. Bywa też tak, że jeśli nie bardzo potrafi sobie wyobrazić proponowany dla niej kształt sukni, szyjemy ją ze wspomnianej próbnej tkaniny właśnie po to, aby mogła ją zobaczyć na żywo. Jeśli nie przypadnie jej do gustu, zmieniamy suknię tak, żeby była zadowolona. Zmiany na późniejszych także są w pewnym stopniu możliwe, są jednak bardziej pracochłonne i czasochłonne.

Kolejne przymiarki

Podczas kolejnych przymiarek dokładane są kolejne elementy sukni – oczywiście, pod warunkiem że te poprzednie już idealnie leżą i maja krój, który podoba się klientce. Kolejne warstwy zależą od rodzaju sukni. Jeśli jest to np. księżniczka, doszywamy tiulową spódnicę. Klientka musi zobaczyć, jak taka spódnica się prezentuje. Należy pamiętać, że suknie z salonu są wielokrotnie używane do pokazów, sesji zdjęciowych, mierzenia, są prane i taka przykładowa tiulowa suknia układa się nieco inaczej niż świeży, nieużywany materiał. Często okazuje się, że suknia uszyta z nowego materiału jest dużo większa objętościowo, o czym zawsze wspominamy, ale dla laika są to informacje ulotne.  Dlatego właśnie szyjemy suknie etapami. Jeśli podczas przymiarki panna młoda stwierdzi, że chce, by spódnica była nieco mniejsza, mamy możliwość usunięcia jakiejś warstwy. Analogicznie jest z każdym innym typem sukni.

Jeśli podczas pierwszego spotkania panna młoda nie była w stanie zdecydować się np. na rodzaj koronki, z którego ma być wykonane bolerko lub zdobienia sukni, jest to dobry moment, by podjąć taką decyzję. Żeby mieć pewność, że poszczególne materiały będą dostępne w hurtowniach, nie należy dłużej zwlekać. Wskazujemy różne rodzaje koronek – hurtownie zazwyczaj posiadają dany wzór w kilku wersjach (białej, écru, zdobionej lub niezdobionej itd.) – ponieważ rodzaj koronki jest ściśle związany z typem zdobienia, jakie mamy na niej wykonać. Jeśli u nas w salonie panna młoda zakocha się w jakimś wzorze koronki, ale ma ona np. błyszczące koraliki, za którymi ta nie przepada, jesteśmy w stanie znaleźć jej niezdobiony odpowiednik.

I wreszcie… zdobienia!

Kiedy suknia leży idealnie, kształty, objętość spódnic, rodzaje zakładek, plis itd. się zgadzają, możemy zabrać się do zdobień. Obecnie w modzie ślubnej królują suknie, które mają ręcznie zdobioną część gorsetową, bluzkową. Góra sukni z rękawami lub bez wykonana jest w takim modelu z przezroczystej, dopasowanej kolorem do karnacji siateczki, naszytej na gorset i przechodzącej na ramiona. Dopiero na takiej bazie naszywamy zdobienia. Oczywiście, nie naszywamy ich według naszego gustu. Przygotowujemy pojedyncze aplikacje do kolejnej przymiarki, podczas której klientka przed lustrem decyduje, gdzie mają znajdować się zdobienia. Zawsze na początek proponujemy umiar w dobieraniu zdobień, ponieważ łatwo je dołożyć, natomiast usunięcie zdobień to już trudniejsze zadanie.

Ten etap zajmuje najwięcej czasu, ponieważ każdy element jest przyszywany ręcznie do bardzo delikatnego materiału. Zdobienie samej góry przeciętnej sukni zajmuje nam minimum miesiąc. Istnieją różne sposoby wykonywania takich zdobień – zazwyczaj są to powycinane elementy gipiur, koronek koderowych lub haftów na tiulu. Bywa że zdobienia takie wykonujemy z malutkich koralików, gdzie na każdy kwiatek składa się mnóstwo maleńkich „kropek”, a każdą z nich trzeba oddzielnie przyszyć. Koralikami można wyszywać bezpośrednio na sukni, można też stworzyć najpierw pojedyncze wzory na tamborku, a potem je wyciąć i nanieść na suknię. Poniżej przykłady w moim wykonaniu:

Zdobienie wyciętymi elementami koronki typu haft na tiulu. Fot. Patrycja Orłowska/ Ślubne atelier OrOr

Zdobienie wyciętymi elementami koronki typu haft na tiulu. Fot. Patrycja Orłowska/ Ślubne atelier OrOr

Wyszywanie wzoru małymi kryształkami bezpośrednio na sukni i wzory na tamborku do przeniesienia na suknię. Fot. Patrycja Orłowska/ Ślubne atelier OrOr

Wyszywanie wzoru małymi kryształkami bezpośrednio na sukni i wzory na tamborku do przeniesienia na suknię. Fot. Patrycja Orłowska/ Ślubne atelier OrOr

Sukienki ozdobione wzorami wyszytymi bezpośrednio na sukni i na tamborku. Fot. Patrycja Orłowska/ Ślubne atelier OrOr

Sukienki ozdobione wzorami wyszytymi bezpośrednio na sukni i na tamborku. Fot. Patrycja Orłowska/ Ślubne atelier OrOr

Zdobienie to w zasadzie ostatni etap szycia sukni, potem zostają kosmetyczne poprawki 😉

Niełatwa sprawa, prawda?

Zobaczcie wideo, na którym pani Patrycja opowiada o powstawaniu sukni ślubnej krok po kroku:

A jeśli chcecie dowiedzieć się, jak przygotować się do wizyty w salonie szyjącym suknie ślubne na miarę, kto może skorzystać najbardziej na współpracy z projektantem i co się dzieje, gdy suknia jest już gotowa – czytajcie moją rozmowę z panią Patrycją TUTAJ!