W sukni ślubnej na ratunek ofiarom wypadku! Poznajcie Sarah Ray

To zdjęcie obiegło cały świat. Mama Sarah, która je wykonała, twierdzi, że właśnie ono oddaje najlepiej charakter i piękno jej córki. Fot. Marcy Martin
To zdjęcie obiegło cały świat. Mama Sarah, która je wykonała, twierdzi, że właśnie ono oddaje najlepiej charakter i piękno jej córki. Fot. Marcy Martin

Taka sytuacja – bierzecie ślub. Trwa Wasz moment: właśnie powiedzieliście sobie z mężem sakramentalne „Tak!”, zaraz mieliście witać gości na przyjęciu weselnym – i w jednej chwili rzucacie wszystko, bez sekundy namysłu wskakując w samochód i udając się na miejsce wypadku, wykonywać swoje… obowiązki zawodowe.

Koszmar? Nikomu nie życzę takiej sytuacji, ale myślę, że Sarah Ray, ratowniczka medyczna z Clarksville, Tennessee, która przerwała swoje wesele, by udać się z pomocą na miejsce wypadku, w którym uczestniczył jej ojciec i dziadkowie, tak o tym nie myślała. Raczej nie miała dylematu, co ratować: suknię, fryzurę, uroczystość czy swoich bliskich, którzy ucierpieli na miejscu zdarzenia.

Sarah i jej mąż są z zawodu ratownikami medycznymi. Swoim zachowaniem pokazali, że ich praca to prawdziwa służba: wymagająca poświęcenia i taka, od której nie ma czasu wolnego. Nawet w trakcie własnego ślubu! I choć zdjęcie Sarah, biegnącej do wypadku w sukni ślubnej, dosłownie obiegło cały internet, a w komentarzach często pada słowo „bohaterka” (albo „badass paramedic!”), dziewczyna uparcie twierdzi, że nie zrobiła nic niezwykłego, a jedynie to, co należało. – Zatrzymywaliśmy się już wcześniej na drodze, by w naszych normalnych ubraniach udzielić pomocy ofiarom wypadków drogowych. Tym razem tak się po prostu zdarzyło, że akurat byłam w sukni ślubnej… – mówiła stacji ABC niezwykle sympatyczna i skromna Sarah.

– Byliśmy tuż po ceremonii, jeszcze w kościele, gdy dostaliśmy telefon, że mój tata, babcia i dziadek jadący na przyjęcie weselne ucierpieli w wypadku. Nie wiedzieliśmy, jak bardzo, i bez chwili zastanowienia wraz z mężem wskoczyliśmy do samochodu i ruszyliśmy na miejsce zdarzenia – opowiadała Sarah. I zaznaczała, że miała całkowite zaufanie do swoich współpracowników, którzy odpowiedzieli na wezwanie do wypadku, musiała jednak upewnić się, że z jej bliskimi wszystko będzie w porządku.

Zobaczcie zresztą sami materiał Nashville News Channel 5:

Po prostu kolejny dzień pracy??

Muszę przyznać, że z jednej strony bardzo dobrze rozumiem Sarah i jej męża: nasi najbliżsi i ich bezpieczeństwo to sprawy dla nas najważniejsze. A z drugiej strony – WOW! Wielki szacunek, nie każdego byłoby stać na takie zachowanie! Brawo Sarah i Paul! Przywracacie wiarę w ludzi i dajecie wspaniały przykład zaangażowania w swoją pracę!

Sarah Ray stała się przykładem zaangażowania w swoją pracę. Słusznie!

Sarah Ray stała się przykładem zaangażowania w swoją pracę. Słusznie!

Zdjęcie Sarah biegnącej w sukni ślubnej na miejsce wypadku obiegło cały internet i zebrało tysiące lajków i serdecznych komentarzy. Nic dziwnego – robi wrażenie. Dziś, gdy już wiemy, że wszyscy biorący udział w wypadku mają się dobrze, możemy odetchnąć, a nawet pożartować z lekką nutką zazdrości.

Bo nawet najlepsza sesja ślubna czegoś takiego nie przebije!! 😉

Czytaj także: Turecka para w dniu ślubu nakarmiła 4000 syryjskich uchodźców!