Wymarzona suknia na miarę

O tworzeniu sukni ślubnych w pracowni krawieckiej, tym, jak przygotować się do współpracy z projektantem i co daje nam w szyciu na miarę gwarancję zadowolenia, rozmawiam z projektantką sukni ślubnych w Ślubnym Atelier OrOr w Warszawie Patrycją Orłowską.

Suknie ślubne tak pięknie prezentują się na obrazkach w internecie i zdjęciach z wybiegów, że łatwo pomyśleć, że dobranie tej odpowiedniej dla nas to bułka z masłem. Wystarczy wybrać z setek dostępnych modeli… W dodatku ładnemu we wszystkim ładnie, prawda? A jednak! W rzeczywistości znalezienie i dopasowanie tej idealnej dla nas sukni ślubnej wcale nie jest takie proste. Nie zawsze wiemy, czego szukać, co jest dla nas optymalne, czy warto za wszelką cenę trzymać się swoich wizji z dzieciństwa – a i doradztwo cioć i przyjaciółek niekoniecznie musi być w tych kwestiach dostatecznie pomocne. Często dostępne w sprzedaży modele dobrze wyglądają jedynie w folderach, na manekinach lub w rozmiarze XS. Bywa i tak, że są fatalnie wykonane, o czym przekonujemy się w ostatniej chwili, dopinając zamek o raz za dużo. Co wtedy? Wszystkie oczy i obiektywy są wszak skierowane na nas! Jak tu – w tym jednym z najważniejszych dni w życiu – czuć się szczęśliwie, komfortowo, a przede wszystkim – bezsprzecznie pięknie?

Mam na to rozwiązanie. Jeśli nie lubicie powtarzalnych wzorów, marzycie o czymś prawdziwie wyjątkowym, specjalnie dla Was, doskonale wykonanym i idealnie dopasowanym, jeśli czujecie, że przygotowanie się do ślubu to coś, czemu warto poświęcić trochę czasu i uwagi – udajcie się do pracowni krawieckiej i skorzystajcie z pomocy projektanta sukni ślubnych!

Specjalnie dla Was odwiedziłam jedno z takich miejsc – Ślubne Atelier OrOr w Warszawie – i o projektowaniu ślubnych kreacji od podstaw porozmawiałam z projektantką panią Patrycją Orłowską. Z rozmowy dowiecie się, co jest potrzebne, by przekuć nasze wyobrażenia w suknię idealną dla nas. Na co zwracać uwagę przy wyborze pracowni, jak przygotować się do współpracy z projektantem i co daje nam w tym niezwykłym, nieco oldschoolowym procesie gwarancję zadowolenia!

Zapraszam do lektury!
Izabela Janachowska i Patrycja Orłowska, właścicielka Ślubnego Atelier OrOr w Warszawie

Izabela Janachowska i Patrycja Orłowska, projektantka w Ślubnym Atelier OrOr w Warszawie

Izabela Janachowska: Szycie sukni ślubnej w pracowni krawieckiej to dziś – w dobie masowej produkcji i dostępności wszystkiego od ręki – taka trochę ekstrawagancja. Kto na współpracy z projektantem przy tworzeniu sukni ślubnej od podstaw może skorzystać najbardziej?

Patrycja Orłowska, Ślubne Atelier OrOr w Warszawie: Absolutnie każdy! Na pewno na współpracy z projektantem skorzystają panie o nietypowej sylwetce, ale nie tylko one. Zadowolone będą także wszystkie panie o bardziej wysublimowanym guście, lubiące suknie doskonale wykonane i dopasowane, a przede wszystkim – niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju. Jaki jest tu sposób na sukces? Wystarczy odrobina zaufania do projektanta i jego ekipy, która będzie pracowała nad kreacją. Trafiają do nas różne przyszłe panny młode, niektóre mają już swoją wizję, przynoszą własnoręczne szkice lub różne fotografie. Niektóre wiedzą, że ich suknia ma być „zwiewna, fruwająca” lub „duża i zdobna”. Jeszcze inne w ogóle nie potrafią odnaleźć się w świecie mody ślubnej i nie mają żadnego pomysłu ani wyobrażenia na temat swojej kreacji. Wszystko to nie ma większego znaczenia, ponieważ każda klientka, która do nas trafia, ma możliwość zobaczenia się w sukniach o różnych krojach. Z paniami, które przynoszą nam przykładowe zdjęcia lub rysunki przedstawiające ich wizję, i tak staramy się zmierzyć przynajmniej kilka sukni o podobnych fasonach, aby mogły sprawdzić, jak wyglądają, a przede wszystkim – jak się czują w swojej sukni marzeń.

No właśnie. „Suknia marzeń” – czy to jest zawsze cel, do którego warto dążyć bez względu na wszystko?

Niestety, niezwykle często bywa tak, że wyobrażenia i marzenia przyszłych panien młodych rozmijają się z rzeczywistością. Każda kobieta jest inna, to, co dobrze wygląda na modelce o ciemnych włosach i karnacji, niekoniecznie będzie pasowało do słowiańskiego typu urody i nieco innej sylwetki. Dlatego nie zawsze nasze wymarzone kreacje są dla nas odpowiednie. Warto zdać się tu na profesjonalistów. Gdy wymarzona suknia z wizji klientki to po prostu „absolutnie nie to”, w proponowanej przez nas kreacji w drodze kompromisu staramy się zaproponować użycie choćby podobnego rodzaju zdobień, koronek lub innych elementów. Nigdy jednak nie wypuścimy naszej klientki z pracowni w sukni, w której źle wygląda. W skrajnych przypadkach lepiej odmówić współpracy niż podpisać się pod czymś, co jest niezgodne ze sztuka krawiecką i naszymi zasadami estetyki.

Co więc jest potrzebne, żeby w pracowni krawieckiej mogła powstać nasza „idealna suknia ślubna”?

Przede wszystkim grupa ludzi z talentem oraz cierpliwością do pracochłonnej, żmudnej pracy – szczególnie przy ręcznych zdobieniach sukni, które u nas stanowią prawie 100 procent zamówień. Niekwestionowana pasja i chęci do pracy to kolejne bezwarunkowe czynniki. Bez tego można zapomnieć o prowadzeniu salonu sukien ślubnych szytych na miarę.

Oczywiście potrzebne jest także odpowiednie zaplecze – niezbędne są dobrze wyposażona pracownia i bogaty zasób tkanin. Przy szyciu miarowym regularne uzupełnianie belek z tkaninami, koronek oraz wszelkich dodatków pasmanteryjnych jest bardzo przydatne. Procentuje nie tylko w trakcie samego szycia, ale już na pierwszym spotkaniu z klientką: ułatwia nam mierzenie sukni, porównywanie tekstur tkanin, ich rozciągliwości, sposobu odbijania światła, wszystkich elementów, które mają wpływ na finalny odbiór koloru tkaniny, a przede wszystkim na efekt końcowy.

By końcowy efekt był dla wszystkich zadowalający, należy także odpowiednio dostosować wymagania i możliwości. W naszej pracowni staramy się zawsze uwzględnić możliwości budżetowe naszej przyszłej panny młodej. Jeśli zadajemy pytanie o pieniądze na wstępie naszej rozmowy z klientką, to nie ma ono żadnego negatywnego podtekstu. Po prostu – dzięki jasnej odpowiedzi – wiemy, jak działać, co możemy zaproponować, a i panna młoda może poczuć się komfortowo, wiedząc, że końcowa cena nie będzie zaskoczeniem.

A jak my możemy pomóc w powstaniu naszej idealnej sukni ślubnej? Jak wyrażać swoje potrzeby i wyobrażenia o kreacji, jak przygotować się do wizyty w pracowni?

Tak naprawdę wystarczy nam jedynie przyszła panna młoda – mamy swoje sposoby, aby dowiedzieć się od niej, co sobie wymarzyła :) Ślubne Atelier OrOr to nie jest zwykły salon sprzedający suknie. Jesteśmy w 100 procentach szczere i wizytę u nas można porównać do konsultacji z trenerem personalnym, który bez ogródek wskazuje nam nasze wszystkie newralgiczne miejsca. Milion słodkich słów oraz wmawianie klientce, że w każdej sukni wygląda pięknie, do niczego nie doprowadzi. Kiedy mamy przed sobą kobietę, widzimy wszystko – wprawne oko od razu wyłapuje wady postawy, fałdki, blizny, to, co trzeba zamaskować, aby podkreślić zalety urody. Jeśli przyszła panna młoda przyjdzie do nas na przymiarkę, usłyszy wyłącznie prawdę, ale może być pewna, że w efekcie naszych działań będzie wyglądać zjawiskowo.

Dodatkowo warto, aby panie, przychodząc na przymiarki sukni, pamiętały, że zakładanie czarnych rajstop, czarnej bielizny lub neonowej w kropki, kwiatki itd. na pewno nie pomoże w mierzeniu sukni. Wszystkie te elementy skutecznie odwracają uwagę i zaburzają odbiór całości.

Poza tym na przymiarki do salonu lepiej zabrać jedną lub dwie zaufane osoby, przy których panna młoda nie będzie się wstydzić szczerej dyskusji, niż tłum koleżanek, dla których to jedynie rozrywka.

Zazwyczaj podstawowy kłopot sprawia opisanie materiału, z jakiego ma być uszyta suknia, często przychodzą do nas panie, które mówią: „chciałabym, by moja suknia była taka lejąca…”, po czym wskazują nam na wieszaku ciężką satynową kreację. To są kwestie, których pokazanie zdjęcia czy rysunku nie rozwiąże, chociaż są to pomoce bardzo przydatne do określenia wymarzonego kształtu sukni. Przy wyborze materiałów lepiej zdać się na nas. Oczywiście przynosimy z pracowni różne materiały i tłumaczymy, dlaczego należy zdecydować się na ten czy inny rodzaj. Każdy z nich ma inną teksturę, grubość, inaczej odbija światło i zupełnie inaczej się układa.

No i na koniec może jeszcze dodam, że zakup dodatków lepiej odłożyć do momentu, w którym widać już suknię, w połowie lub pod koniec przymiarek.

No właśnie, szycie sukni wg własnego pomysłu to proces czasochłonny…

Owszem, szycie sukni ślubnej od podstaw to nie jest krótki proces, dlatego nie należy go odkładać na ostatnią chwilę. Czasem panie pytają, dlaczego trwa aż 5-6 miesięcy. Cóż, warto mieć świadomość, że przygotowywanie własnej kreacji ślubnej to cały rytuał, coś wyjątkowego. W przeciwieństwie do zakupów w sieciówce potrzebny jest tu spokój i czas.

W swoich działaniach – takich trochę w duchu retro – różnimy się od powszechnej obecnie produkcji masowej. Jeśli coś ma być wyjątkowe, ale też zrobione solidnie, nie może być tworzone na szybko. Należy też pamiętać o tym, że nie jest się jedyną osobą wychodzącą w danym terminie za mąż – naszym klientkom poświęcamy maksimum czasu i uwagi, ale tego zaangażowania wymagają także dziesiątki innych panien młodych. Zdarza nam się, że przyjmujemy nagłe przypadki do realizacji w kilka dni, ale musi temu sprzyjać kilka czynników: suknia musi być w miarę prosta, a my musimy mieć możliwość przełożenia przymiarek innych klientek. Aby więc cały proces przebiegał bezstresowo, należy poświęcić mu odpowiednią ilość czasu, wziąć pod uwagę różne wypadki losowe, które mogą opóźnić przymiarki.

Przypuśćmy, że w tym szczególnym dniu pragniemy wystąpić w wyjątkowej sukni według naszych wyobrażeń i decydujemy się na pracę z projektantem w pracowni krawieckiej. Wstępne ustalenia zostały poczynione, miara zdjęta, ale zaczyna nam coś innego w duchu grać. Kiedy można jeszcze zmienić swoją wizję i zdanie?

Najwięcej zmian panna młoda może wprowadzić podczas tzw. miary technicznej, wtedy jest czas na doprecyzowanie detali. Lecz tak naprawdę zmiany można wprowadzać na każdym etapie szycia sukni, oczywiście w granicach rozsądku. To panna młoda podczas każdej przymiarki zatwierdza każdy element kreacji, my nic nie robimy bez jej akceptacji. A ponieważ każdą suknię szyjemy na miejscu, zmiana kroju nie stanowi żadnego problemu.

A gdy uszyta suknia jakimś cudem nam się nie podoba – co wtedy?

Przy szyciu miarowym – szczególnie u nas – takie sytuacje się nie zdarzają, ponieważ spotykamy się na wielu przymiarkach i na bieżąco zmieniamy to, co w sukni się nie podoba. Na początku całego procesu podpisujemy również umowę z dokładnym opisem kreacji i ceną, więc panna młoda może być spokojna o to, iż cena się nagle nie zmieni.

I gdy suknia jest już gotowa…?

Zazwyczaj każda panna młoda osobiście odbiera swoją suknię. Według nas optymalny termin to tydzień przed ślubem. W dniu odbioru sukni jeszcze raz ją zakładamy, aby się upewnić, że panna młoda np. nie schudła. W takiej sytuacji mamy jeszcze czas, by zadziałać i suknię zwęzić.

Suknia jest pakowana w biały worek, w domu należy ją powiesić. Nie zakładać, nie dotykać i nikomu nie pokazywać! Absolutnie zabronione jest pranie oraz prasowanie w warunkach domowych. Z pewnością nikt z bliskich nie będzie miał za złe, iż panna młoda nie chce zaprezentować swojej kreacji :)

Zapraszam do odwiedzenia pani Patrycji w jej pracowni w Warszawie przy Mokotowskiej 51/53:

  • Iza

    Ciekawe, czy w tym Atelier na Mokotowskiej można tez kupić buty do sukni slubnej?