Zmysłowe przezroczystości

Chyba nikt, kto choć trochę śledzi ślubne trendy, nie ma żadnych wątpliwości co do tego, jakie sukienki są w tym roku naprawdę hot. Mniejsze i większe przezroczystości podbijają światowe wybiegi i zdobywają coraz większą popularność. Nagość przestaje szokować, a to, co do tej pory podziwiałyśmy wyłącznie na czerwonych dywanach, zaczyna wkraczać na wesela. W końcu w ten dzień wszystkie jesteśmy gwiazdami!

Lekkie, ultrakobiece, wyrafinowane, ale i bardzo odważne. Tak opisałabym wyjątkowo modne w ostatnim czasie sukienki, których wspólną cechą są przezroczyste wstawki, siateczki i przykrywające to co trzeba koronki. Z pokazów haute couture przeszły już do mody ślubnej i mają się tutaj coraz lepiej. Decydując się na taką suknię, trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić, a przy okazji – nie sprawić sobie stylistycznej katastrofy.

Jeżeli zastanawiacie się nad przemyceniem przezroczystości w swoich stylizacjach, musicie rozważyć kilka podstawowych kwestii. Tak jak wiele innych modeli i ten nie jest dla wszystkich. Opinające ciało suknie o licznych prześwitach będą odpowiednie wyłącznie dla kobiet o nienagannej sylwetce, ale na szczęście nie tylko takie możecie znaleźć we wciąż poszerzającej się ofercie. Poza tymi, które budzą najwięcej kontrowersji, znajdziecie również takie, w których siateczki występują jako przyciągający uwagę detal np. w postaci odkrytej góry, tatuażowych rękawów lub przezroczystych boków czy pleców. Wszystko zależy od figury, bo taka sukienka może zwrócić uwagę na atuty, ale również wyeksponować wady.

Choć w licznych kampaniach reklamowych i na wybiegach widzicie zupełnie prześwitujące materiały, czasami pokazujące nawet za dużo, ja nie wyobrażam sobie, aby pod spodem taka kreacja nie była podszyta cielistym materiałem lub nie posiadała halki (przyjrzyjcie się ostatniemu zdjęciu, z sesji prawdziwej pary młodej). Ten trik stosują również gwiazdy! Poza tym, wybierając takie modele, należy mieć na uwadze konieczność narzucenia czegoś na siebie niezależnie od pory roku. Chodzi mi tutaj o uroczystość ślubu, która wymaga zachowania pewnych zasad etykiety, niepozwalającej na pokazywanie zbyt wiele ciała w sytuacjach formalnych. No i oczywiście bielizna! Wyłącznie cielista i raczej… niestandardowa, która nie zepsuje efektu poprzez niepożądane wystawanie czy odznaczanie się pod sukienką.

A teraz, po dość długim wstępie, czas na przykłady :)
Fot. za: pronovias.com

Fot. za: pronovias.com

Fot. za: mirazwillinger.com

Fot. za: mirazwillinger.com

Fot. za: aisleperfect.com

Fot. za: aisleperfect.com

Fot. za: theknot.com

Fot. za: theknot.com

Fot. za: laurelle.pl

Fot. za: laurelle.pl

Fot. za: worldofbridal.com

Fot. za: worldofbridal.com

Fot. za: vogue.co.uk

Fot. za: vogue.co.uk

Fot. za: vogue.co.uk

Fot. za: vogue.co.uk

Fot. za: zuhairmurad.com

Fot. za: zuhairmurad.com

Fot. za: inbaldror.co.il

Fot. za: inbaldror.co.il

Fot. za: bellethemagazine.com

Fot. za: bellethemagazine.com

Fot. za: bellethemagazine.com

Fot. za: bellethemagazine.com

Fot. za: greenweddingshoes.com

Fot. za: greenweddingshoes.com

I co sądzicie o tych niezwykle pięknych, kobiecych i popularnych – choć zdecydowanie nie dla wszystkich! – krojach i wykończeniach? Zdecydowałybyście się?