Zobaczcie, jak Tyler i Kelly ratują datę ślubu!

Tyler MacNiven i jego narzeczona Kelly dosłownie "uratowali datę" swojego ślubu :) I przy okazji stworzyli hit internetu
Tyler MacNiven i jego narzeczona Kelly dosłownie "uratowali datę" swojego ślubu :) I przy okazji stworzyli hit internetu

„Save the date” to zwyczajowe powiadomienie o planowanym ślubie, imprezie czy przyjęciu. Polskie „zarezerwujcie termin”, które już zdążyło się u nas przyjąć. Ale „save” w języku angielskim oznacza też „uratować, ocalić”. Zobaczcie koniecznie, jak sprytnie wykorzystała tę językową dwuznaczność w swym ślubnym zaproszeniu pewna młoda amerykańska para.

Tyler MacNiven i jego narzeczona Kelly to od kilku dni gwiazdy internetu. Ich zaproszenie na ślub w formie trzyminutowego filmiku obejrzano na YouTube już prawie milion razy. I pewnie wszyscy, którzy je widzieli, żałują, że naprawdę nie zostali zaproszeni na ten ślub.

Zaczyna się jak najnowszy Bond: najazd kamery na skały i obmywające je morskie fale, a na ekranie pojawia się informacja: „Dwa tygodnie temu bandyci ukradli pewien bardzo ważny ślubny dokument”. Odzyskać ma go świetnie wyszkolony zespół, czyli właśnie Tyler i Kelly, młoda para, która nie zawaha się użyć całego arsenału środków i sekretnych broni, by wykonać misję specjalną. Operacja „Save The Date” nie należy do łatwych ani bezpiecznych. Narzeczeni najpierw wyłaniają się spod wody (pod piankami dla nurków mają ślubne stroje, jest nawet welon), czołgają się i obserwują bandziorów przez lornetki. A ci oczywiście nie zamierzają łatwo oddać łupu.

Są pościgi po urwistym klifie, strzelanie do wrogów błękitnymi podwiązkami, Kelly poświęca nawet swój ślubny bukiet (rzuca go za siebie, a temu, jak wiadomo, nie oprze się żaden mafioso), a wszystko kończy się tak, jak dobre kino sensacyjne skończyć się powinno – wielką eksplozją. Wcześniej udaje im się rzecz jasna wykraść z drewnianej skrzyni białą kopertę, w której jest… Wiecie, już co, ale mimo to obejrzyjcie.

Pewnie myślicie, że Tyler i Kelly to profesjonalni filmowcy. Wcale nie – on, sympatyczny brodaty rudzielec, jest właścicielem restauracji w San Francisco (prowadzi ją z dwoma braćmi), ona – uśmiechnięta, atrakcyjna „dziewczyna z sąsiedztwa” kończy pisać doktorat z neurologii poznawczej na Uniwersytecie Stanforda. Bandziorów zagrali ich przyjaciele i znajomi, a całość produkcji kosztowała 400 dolarów („większość i tak poszła na kanapki, przekąski i szampana dla zaangażowanych aktorów” – opowiada Tyler).

Razem pokazują, że ślubne zaproszenie nie musi być nudne. I wiecie, co? Myślę, że ta dwójka też raczej nie będzie się ze sobą nudzić. Nigdy.

  • Anna Klima

    Boskie :)