Życie po ślubie

maz-zona

Stało się. Była przysięga w kościele, byli goście, była moc życzeń, były tańce, było dobre jedzenie i była zabawa do białego rana. W jednej chwili oficjalnie przestałaś być panną, która sama sobie „sterem, żeglarzem, okrętem”, a przeistoczyłaś się w żonę, która od teraz wszelkie życiowe trudności pokonywać będzie u boku małżonka. Nie zdawałaś sobie jednak sprawy, iloma z tych trudności będzie małżonek we własnej osobie…

Mimo że byliście ze sobą przed ślubem kawał czasu i od dawna miałaś już wrażenie, że znasz go jak własną kieszeń, to jednak okazuje się, że on nadal potrafi Cię zaskakiwać. I niestety, nie zawsze tak, jakbyś sobie tego życzyła. Zamieszkaliście razem i oto nagle światło dzienne ujrzały takie jego przyzwyczajenia i nawyki, o które nigdy byś go nie podejrzewała. Nie masz pojęcia, gdzie on je wcześniej wszystkie pochował… Zachodzisz w głowę, jak mogłaś się nie zorientować. A jednak! Przechytrzył Cię, cwany lis!

Bez względu na to, czy źródłem problemów są walające się po całym mieszkaniu skarpetki (w dodatku brudne wymieszane z czystymi), nieopuszczona klapa od toalety czy permanentne gubienie kluczy od domu, sprawa wymaga natychmiastowej interwencji. Nie ma sensu tłumić w sobie negatywnych uczuć i robić dobrej miny do złej gry. Grozi to bowiem niekontrolowanym wybuchem złości w  najmniej odpowiednim momencie (na przykład podczas obiadu z teściową). Do wyjaśnienia sprawy przystępuj zatem niezwłocznie.

Jak do tej pory ludzkość nie wymyśliła lepszego sposobu porozumiewania się niż spokojny i rzeczowy dialog. Bez udziału emocji wytłumacz zatem mężowi, co Cię denerwuję, dlaczego to Cię denerwuję i – co najważniejsze – przedstaw swoje oczekiwania, co do tego, jakbyś chciała, żeby sytuacja wyglądała. Mężczyźni to w dużej mierze zadaniowcy – oni muszą mieć konkretny plan działania. W przypadku zostawienia wszędzie brudnych naczyń przykładowa wypowiedź mogłaby wyglądać tak: „Nie lubię, jak nie odnosisz naczyń do kuchni (co), ponieważ zależy mi na tym, żeby w domu był porządek, a to powoduje wrażenie bałaganu (dlaczego) i ponadto kiedy chcę pozmywać, muszę najpierw obejść całe mieszkanie (jeszcze jedno dlaczego). Mam wrażenie, że kompletnie nie szanujesz mojej pracy (ostatnie dlaczego). Chciałabym, żebyś przynajmniej wieczorem odkładał wszystkie naczynia z całego dnia do zlewu (konkretna instrukcja)”. Zaręczam Ci, że skuteczność takiego komunikatu będzie dużo wyższa niż „Mógłbyś czasem odnieść te naczynia do zlewu, do cholery!”. Na sto procent. A w sytuacji idealnej można jeszcze dodać: „I pozmywał” – zapewniam Was, że często i to się udaje.

Mówi się, że małżeństwo jest sztuką kompromisu. Warto zatem zapytać męża, czy może jego coś w Tobie denerwuje (tak, tak, to też jest możliwe). Niezachęcony do takiej wypowiedzi pewnie będzie w sobie złe emocje tłumił, a to na pewno wpłynie niekorzystnie na Wasze relacje. Weź zatem głęboki oddech, zaciśnij zęby i na klatę przyjmij to, co ma Ci do powiedzenia. Może okaże się, że jego denerwuje jakaś błahostka, którą Ty bez problemu zmienisz, a w zamian on odpłaci Ci zamykaniem klapy od toalety… Warto spróbować!